rezerwacje-ślubne.pl Informacje, inspiracje, rezerwacje
zdjęcie do wiadomości

Polskie tradycje i zwyczaje weselne

portret użytkownika
Autor: Maria.Mendakiewicz
2011.03.07

Zaręczyny, błogosławieństwo, rzucanie bukietem lub welonem, oczepiny... wszyscy znamy te popularne tradycje weselne. Ale czy wiemy skąd pochodzą i co oznaczają? Czym są swaty, zrękowiny lub zręczyny? Oto garść zwyczajów staropolskich i późniejszych, których echa widoczne są we współczesnych ślubach i weselach.

Szczypta historii
W czasach słowiańskich małżeństwo było umownym związkiem kobiety i mężczyzny. Często należało wykupić małżonkę, jednak tańszym sposobem na jej zdobycie było porwanie jej z domu rodzinnego. Wtedy jeszcze kobieta nie musiała posiadać posagu. Porwanie mogło odbyć się bez zgody dziewczyny, ale zdarzało się tak, że i ona i jej matka były wtajemniczone w cały proceder. Czasami reżyserowano porwanie, aby uniknąć kosztów związanych z weselem. Pozostałością po tej tradycji może być współczesny zwyczaj, kiedy to narzeczony przychodzi do domu po swoją wybrankę.

Jeszcze w XIII wieku powszechne było wielożeństwo. Wraz z przyjmowaniem chrześcijaństwa, pogańskie zwyczaje panujące na terenach Polski zmieniały się. Pojawiła się instytucja swatki, która pośredniczyła w umowie pomiędzy rodzinami Młodych. W większości przypadków Młodzi nie znali się a całość przybierała znamiona zwykłej transakcji. Rodzice Pana Młodego musieli wykupić kobietę z rąk jej rodziców. Dlatego też zwyczajnie bardziej opłacało się mieć córki, gdyż niejednokrotnie rodzice samych synów, poprzez kolejne ożenki pociech, doprowadzali się do bankructwa. Dziewczęta zawierały małżeństwo bardzo wcześnie, nawet w wieku czternastu lat. Niestety nadal, młodziutka żona, która nie urodziła jeszcze syna, nie była traktowana jako pełnoprawny członek rodziny.

Od XV wieku śluby kościelne, dzięki ustaleniom Soboru Laterańskiego z XIII wieku, były już normą.  W późniejszych czasach widzimy wiele świadectw kochających i czułych małżonków, które przeczą ekonomicznym podstawom niektórych związków (piszą o nich Jan Sobieski czy Józef Potocki). Ciekawostką z czasów bardziej nam współczesnych jest fakt, że w czasie I wojny światowej oficerowie, aby przystąpić do sakramentu małżeństwa, musieli mieć ukończone 24 lata. Od kobiety wymagano wykształcenia, ogłady oraz nieposzlakowanej opinii.

Swaty, zrękowiny i wieńczyny
Obecnie sami znajdujemy sobie partnera i decydujemy, czy chcemy spędzić z nim resztę życia. Zaręczyny odbywają się zazwyczaj na rok lub dwa przed planowanym ślubem. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej. Dom panny na wydaniu przygotowywał się do przyjęcia swatów. Malowano zewnętrzne ściany, wieszano wianki nad drzwiami. Był to sygnał, że dziewczyna w danym domostwie jest gotowa do zamążpójścia. Wtedy pojawiał się swat, który w imieniu młodzieńca prosił rodziców dziewczyny o rękę. Jeżeli został przyjęty, rozpoczynała się uczta, podczas której ustalano wysokość wiana (zabezpieczenia posagu przez małżonka, zazwyczaj stanowiącego dwukrotną wartość posagu) i posagu (kapitał wnoszony przez żonę). Obecnie, kiedy kobiety pracują i zarabiają same, powraca się do spisywania tego rodzaju dokumentów – intercyz. Co ciekawe, dawniej miłość traktowano jako kaprys i oznakę działalności szatana, który prowadzi do nieszczęść i nie zawsze kojarzono pary wedle uczuć.

Zaręczyny (niegdyś „zrękowiny”) to jeden z najstarszych zwyczajów weselnych. Wywodzi się on jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, kiedy Młodzi, poprzez złapanie się za ręce, zatwierdzali swój związek. Były one przypieczętowaniem związku i stanowiły potwierdzenie umowy między rodzinami. Współcześnie praktykowane „dawanie na zapowiedzi” również należy do bardzo starych obyczajów. Wtedy cała okolica mogła dowiedzieć się o ślubie, para nie była już anonimowa. W rodzinach bogatszych, głównie mieszczańskich, zaręczyny mogły odbyć się na długo przed ślubem. Natomiast na wsi było to kilka tygodni, kiedy przyszli małżonkowie byli jeszcze dziećmi. W miastach, kiedy mężczyzna był już w stanie samodzielnie utrzymać rodzinę, organizowano ślub. Ślub cywilny również ma swoje korzenie w tradycji – kiedyś to swat udzielał ślubu w charakterze dzisiejszego urzędnika.

Podczas wieczoru przed ślubem organizowano zabawę podobną do naszych wieczorów panieńskich lub kawalerskich (tzw. „wieńczyny” lub „wieczór dziewiczy”). Wszystkie dziewczęta z okolicy spotykały się, przygotowywały wieńce (dla Panny Młodej i dla siebie), stroiły dom i jego otoczenie. Starsze kobiety piekły ciasta i przygotowywały jedzenie na zabawę weselną. Zwyczajowo goście przynosili do domu dziewczyny produkty spożywcze, które były do tego potrzebne. Wtedy też rozplatano dziewczynie warkocz – symbol panieństwa. Panowie bawili się w swoim gronie, przy suto zastawionym stole oraz dużych ilościach wódki. Zwyczaj, który do dzisiaj praktykowany jest na Śląsku, to tłuczenie w przeddzień wesela porcelanowych naczyń. Ilość potłuczonego szkła miała być proporcjonalna do przyszłego szczęścia w małżeństwie. Obecnie, zazwyczaj tydzień przed ślubem, młodzież przychodzi pod mieszkanie Panny Młodej nie tylko z naczyniami, ale ze wszystkim, co może się tłuc i narobić przy tym dużo hałasu. Zabawa zakrapiana jest alkoholem i niejednokrotnie odbywa się na klatkach schodowych wielkich blokowisk. Na Śląsku popularne jest też tzw. „chodzenie z kołoczem”. Modzi, na kilka dni przed ślubem, osobiście pukają do drzwi gości oraz sąsiadów i rozdają ciasto (drożdżowe warstwy, przedzielone makiem lub serem, posypane kruszonką).

Ślub
Przedmiotem, który posiada bogatą historię i z którym związanych jest wiele przesądów, jest welon Panny Młodej. Już w starożytności cnotliwe kobiety były zobowiązane do zasłaniania twarzy; do dzisiaj zwyczaj taki zachował się w wielu kulturach i religiach. Kiedyś wieniec, teraz welon symbolizuje czystość i niewinność kobiety. Obecnie często zastępowany jest przez woalkę, kapelusz lub kwiaty wpinane do włosów. Hanna Szymanderska w książce „Śluby polskie – tradycje, zwyczaje, przepisy” zaznacza, że welon musi upinać kobieta niezamężna. Nie można go zniszczyć przed ślubem a podczas ceremonii powinna się nim opiekować matka lub druhna. Obecnie stroje ślubne to dwa kolory: czerń (grafit) dla Pana Młodego oraz różne odcienie bieli dla Panny Młodej. Jednak biel pojawiła się w Polsce dopiero na początku XX wieku. Kiedyś szlachta ubierała się w stroje narodowe, podkreślające polskość, z kolei chłopi – w stroje ludowe. Staropolskim zwyczajem narzeczona musiała utkać materiał a następnie uszyć z niego koszulę dla swojego przyszłego męża. Z suknią Panny Młodej wiąże się też wiele przesądów. Wcześniej nie powinno się jej zbyt często mierzyć, pożyczać innym dziewczętom i oczywiście nie wolno pokazywać jej narzeczonemu. Dodatkowo do stroju ślubnego należy przygotować też: „coś nowego”, „coś starego”, „coś niebieskiego” i „coś pożyczonego”.

Błogosławieństwo rodziców to bardzo stary zwyczaj, który wywodzi się jeszcze z czasów, kiedy ceremonia odbywała się w domu. Do dzisiaj, w niektórych rejonach Polski, wiąże się ręce młodych po raz kolejny (wcześniej – podczas zaręczyn). Rodzice i chrzestni odmawiają modlitwy i czynią znak krzyża. Na Podhalu i w Nowosądecczyźnie rodzinie towarzyszy ludowa kapela, wykonująca tradycyjne przyśpiewki. Wydawałoby się, że podczas ceremonii w kościele nie ma miejsca na przesądy. Nic bardziej mylnego. Mówi się, że osoba, która pierwsza stanie na stopniu ołtarza, będzie rządzić w związku. Płacz Panny Młodej ma przynosić powodzenie, uśmiech – nieszczęście. Obsypywanie Młodych jęczmieniem, ryżem, makiem, pszenicą czy owsem to symbol dostatku i wróżba wygodnego życia.

Zabawa weselna
Dzisiaj często na sali weselnej wita się Małżonków chlebem i solą, czasem też kieliszkiem wódki. Kiedyś bochenek symbolizował bogactwo, towarzyszył wielu świętom i obrzędom, przypisywano mu magiczną moc.  Sól miała odpędzać złe duchy i uroki. Matka posypywała Młodych solą, aby odgonić nieszczęścia w ich związku. Na początku zabawy odbywa się uroczysty toast, następnie Małżonkowie rzucają kieliszkami za siebie – Panna Młoda zamiata potłuczone szkło, co ma symbolizować początek obowiązków domowych. Obecnie obowiązkowym jest pierwszy taniec Nowożeńców, często wcześniej wyuczony walc wiedeński lub angielski. Kiedyś rytualne tańce towarzyszyły całej zabawie. Był to, między innymi,  „zapraszalny krakowiak” i „ojcowski polonez” na początku, tańce przy łożu małżeńskim („poduszkowy” lub „pokładzinowy”) oraz wiele innych podczas rozplecin i oczepin. Zabawie towarzyszyły wiwaty oraz toasty. Dzisiaj oczepiny odbywają się o godzinie dwunastej i polegają na zdejmowaniu welonu Pannie Młodej, najczęściej przez Pana Młodego. Dawniej był to skomplikowany rytuał: obcinano lub rozplatano warkocz, zdejmowano wianek oraz kwiaty z włosów, aby na koniec ubrać czepiec – nakrycie głowy noszone przez zamężne kobiety. Po zabawie, która trwała czasem kilka dni, odbywały się pokładziny (odprowadzenie Małżonków do łoża) oraz przenosiny, czyli przeprowadzka Panny Młodej do Pana Młodego.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, iż przesądy pochodzą z czasów przedchrześcijańskich, pogańskich. Wtedy właśnie wierzono w moc przedmiotów, symboli, kwiatów oraz przestrzegano rytuałów. Wraz z rozwojem chrześcijaństwa, które potępiało niektóre praktyki, niektóre zwyczaje powoli zanikały. Zachowały się one jednak w pewnej części w społecznościach wiejskich a ich echa widoczne są w prawie każdym współczesnym ślubie i weselu.

Artykuł powstał na podstawie książki Hanny Szymanderskiej pt. „Śluby polskie. Tradycje, zwyczaje, przepisy.” - Polecamy !!!

ocena: 60%
Oceń artykuł: Kciuk w górę Kciuk w dół
    Dodaj komentarz

brak komentarzy
Sortuj:

Nikt jeszcze nie wypowiedział się na ten temat. Bądź pierwszy! Dodaj komentarz

Wypowiedz się

Aby się wypowiedzieć  Zaloguj się  lub  Zarejestruj się